Jeszcze kilkanaście lat temu miłość zaczynała się od spojrzenia, rozmowy lub przypadkowego spotkania. Dziś bardzo często zaczyna się od ekranu. Jednego kliknięcia, jednego przesunięcia palcem, jednej wiadomości wysłanej późno w nocy. Walentynki w czasach nowych mediów są inne niż kiedykolwiek wcześniej i bardziej technologiczne, ale wciąż oparte na tej samej, niezmiennej potrzebie: bycia blisko drugiego człowieka. Ten temat komentuje dr Kinga Stopczyńska z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego.
Media społecznościowe i aplikacje randkowe stały się jedną z głównych przestrzeni budowania relacji. Dane pokazują skalę tej zmiany: co trzeci Polak (33%) korzysta z aplikacji randkowych, a łącznie z serwisów i aplikacji randkowych korzysta w Polsce ponad 6 milionów internautów. To już nie nisza, lecz masowe doświadczenie emocjonalne. Miłość funkcjonuje dziś równolegle w dwóch światach: offline i online. Flirt, pierwsze rozmowy i budowanie napięcia emocjonalnego coraz częściej zaczynają się w cyfrowej przestrzeni. Walentynki idealnie wpisują się w tę logikę - zdjęcia kwiatów, kolacji i wspólnych chwil zalewają media społecznościowe. To nie tylko chęć pokazania się innym, ale potrzeba opowiedzenia historii o relacji i zakomunikowania: „jestem w czyimś życiu ważna/ważny”. Jednocześnie miłość zaczyna funkcjonować także jako komunikat rynkowy - estetyczny, powtarzalny i łatwy do „opakowania” w produkt, trend lub format.
Nowe media nie tylko łączą ludzi, ale też zmieniają dynamikę relacji. W aplikacjach randkowych relacje są selekcjonowane, filtrowane i optymalizowane przez algorytmy. Dane pokazują wyraźną dysproporcję: na jedną kobietę korzystającą z aplikacji przypada niemal dwóch mężczyzn (ok. 2,2 mln kobiet wobec 3,9 mln mężczyzn). To wpływa na sposób komunikacji, oczekiwania i poczucie wartości po obu stronach. Miłość staje się performansem - relacje są nie tylko przeżywane, ale też prezentowane. Algorytmy premiują określony styl opowieści o uczuciach: szybki, atrakcyjny wizualnie, emocjonalny. Walentynki wzmacniają ten efekt, tworząc moment intensywnej widoczności relacji, ale także presji porównań. Idealne obrazy zaczynają normować to, jak „powinna” wyglądać miłość.
Największą grupę użytkowników aplikacji randkowych stanowią dziś pokolenie Gen Z i millennialsi. W grupie wiekowej 18–29 lat w USA ponad 60% osób deklarowało korzystanie z aplikacji randkowych, co pokazuje, że dla młodych dorosłych randkowanie cyfrowe jest normą, a nie alternatywą. Paradoks polega na tym, że mimo ogromnej popularności, efektywność aplikacji bywa niska. Badania wskazują, że około połowa użytkowników Tindera wcale nie planuje pójścia na randkę. Aplikacje coraz częściej służą do flirtu, zabicia nudy, podniesienia samooceny lub potwierdzenia własnej atrakcyjności, niekoniecznie do budowania realnych relacji. Eksperci coraz częściej mówią o zjawisku „wypalenia randkowego”. Nadmiar wyboru, powtarzalność rozmów i emocjonalne zmęczenie sprawiają, że użytkownicy zaczynają szukać alternatywnych form poznawania ludzi bardziej autentycznych, wolniejszych i mniej algorytmicznych.
W tę lukę coraz śmielej wchodzi sztuczna inteligencja. AI pomaga dobierać partnerów, analizuje preferencje, podpowiada odpowiedzi, a czasem wręcz pełni rolę emocjonalnego towarzysza. Chatboty i wirtualni partnerzy oferują rozmowę bez oceny, bez presji i bez ryzyka odrzucenia. To nie tyle konkurencja dla relacji międzyludzkich, co sygnał, jak bardzo współczesny świat cierpi na deficyt uważności i obecności. AI obnaża potrzebę bycia wysłuchanym - nawet jeśli rozmówcą jest algorytm.
Walentynki pozostają jednym z najbardziej skomercjalizowanych momentów w roku. Miłość staje się sezonową narracją marketingową, a emocje paliwem sprzedażowym. Marki sprzedają nie produkty, lecz obietnice: bliskości, wyjątkowości i poczucia, że „robimy wystarczająco dużo” dla relacji. Nowe media wzmacniają ten mechanizm, bo algorytmy reklamowe trafiają w emocjonalnie wrażliwe momenty. Konsumpcja zostaje wpisana w język miłości, a prezent staje się skrótem emocjonalnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy symbol zastępuje rozmowę, a gest obecność. Walentynki w czasach nowych mediów są lustrem współczesnych relacji. Pokazują napięcie między emocją a algorytmem, autentycznością a performansem, bliskością a rynkiem. Technologia nie zabrała miłości, zmieniła tylko sposób, w jaki ją przeżywamy. Być może dziś największym walentynkowym gestem nie jest idealne zdjęcie ani drogi prezent, ale uważna rozmowa. Nie perfekcyjny post, lecz realna obecność. W świecie nowych mediów miłość nadal pozostaje najbardziej ludzkim doświadczeniem, nawet jeśli coraz częściej zaczyna się od ekranu.
Więcej informacji:
dr Kinga Stopczyńska
Wydział Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego
e-mail: kinga.stopczynska@wz.uni.lodz.pl
tel. kom. 606 463 437
Data publikacji: 09-02-2026